Grzyby w poblizu miejscowosci przewaznie nie wystepuja, a dalej od nich miejsc postojowych brak. Jedyna rozsadna rada jest wyprawa na grzyby w kilka samochodow. Ktos z towarzystwa zawsze przy nich moze zostac i pilnowac dobytku. Innym sposobem jest skorzystanie z lesniczowki i goscinnosci lesniczego. Ma to tez en plus, ze procz bezpieczenstwa samochodu uzykamy dobra rade, gdzie zbiory grzybow najlepiej sie udadza. Nie zawsze jednak do lesniczowki jest blisko i zostaniemy tam dobrze przyjeci. Pozostaja wiec lesne parkingi, gdzie takich jak my, zmotoryzowanych grzybiarzy, zbiera sie kilku. W kupie razniej.
Wybierajac sie do lasu nie zapominajmy o telefonie komorkowym. Przyda sie, gdy ktos zabladzi lub gdy zatruje sie grzybami. Przyda sie tez kompas, jako ze w lesie latwo stracic orientacje.
Najszybsza potrawa, ktora mozna przyrzadzic jeszcze w lesie (tylko w miejscu wydzielonym czyli na lesnym parkingu) sa rydze, borowiki lub podgrzybki z rusztu.
Sredniej wielkosci grzybki nalezy oplukac, obsuszyc i posolic. Nastepnie maczamy kazdy grzyb osobno w rozpuszczonym masle lub oliwie. Po tym kladziemy je na goracym ruszcie lub - gdy go nie ma - na rozgrzanej dobrze patelni. Piec grzybki nalezy nie dluzej, niz 10-15 minut. Przed spozyciem dobrze jest tez polozyc na wierzch kilka kawaleczkow masla wymieszanego z siekana pietruszka lub szczypiorkiem. Palce lizac. Nigdy w domu nie beda tak smakowaly, jak w lesie.
Mozna tez smazyc je z maslem i cebulka, ale najlepiej robic to z rydzami. Nadaja sie tylko kapelusze. Z poczatku niech sie troche poddusza pod przykryciem, ale na bardzo silnym ogniu. Trzeba mieszac, by nie przypalily sie, lecz ladnie zarumienily. Do jedzenia nadaja sie, gdy nabiora zlotego koloru.